O Matko, Jestem Matką !

To co powiem na wstępie zaskoczy Ciebie pewnie najbardziej w tym artykule. Tytuł trochę oszukuję, bo nie jestem matką. Co więcej, nie jestem nawet kobietą. I tekst ten nie będzie dotyczył tylko kobiet, ale ogólnie rodziców, którzy chcą pozostać „fit” albo właśnie po narodzinach dziecka zacząć przygodę z treningiem. Pewnie sobie myślisz… Co wyniosę z tekstu napisanego przez faceta, który nie ma dzieci i nie wie jak to jest pogodzić np. siłownie z opieką nad dzieckiem. Otóż artykuł wcale nie ma na celu nauczyć jak sobie poradzić z taką sytuacją. Będą to raczej moje przemyślenia i spostrzeżenia, z którymi chciałbym się podzielić. No to zaczynamy. Żyjemy w czasach gdzie Zdrowy i Aktywny tryb życia stał się ogromnie popularny. Gdzie na każdym kroku jesteśmy atakowani tematami i reklamami ze słowem „ FIT „ w tytule. Wtedy każdy z Nas dochodzi do momentu gdzie właśnie zastanawia się czy faktycznie nie przejść na „ Aktywną stronę mocy „. Lecz jest grupa ludzi, o których głównie tutaj będzie mowa, którzy nie mogą zrobić tego tak łatwo. Chodzi tutaj o świeżo upieczonych rodziców. Żeby jeszcze bardziej zawęzić ten krąg to porozmawiamy o rodzicach dzieci przy których nie trzeba już siedzieć non-stop, nosić na rękach i być ciągle za ścianą jak śpi, ale o takich, które już mogą zostać z dziadkami czy z nianią bez większego problemu i marudzenia. I właśnie tutaj rodzi się pierwsza idea.

Trening nie jest zajęciem zabierającym nam dużo czasu. Jest to raczej czynność, którą powinniśmy zdążyć wykonać w okresie 2 godzin. Więc najprostszym chyba rozwiązaniem było by pozostawienie dziecka opiekunce lub członkowi rodziny. Opcja z opiekunką nie jest możliwa dla każdego bo jak wiemy liczy się to z dodatkowymi kosztami. Rodzina jest jeszcze nie najgorszym pomysłem dopóki nie będziemy przesadzać i wykorzystywać ich zbyt często ponieważ może zacząć się obgadywanie, że jakieś piękne, fit, zdrowe ciało jest dla Ciebie ważniejsze niż własne dziecko. No to może jeśli dziecko już trochę podrosło to zabrać je ze sobą ? W domu super samo się bawi, wystarczy dać mu tylko parę zabawek i po problemie. No w teorii brzmi dobrze, ale często kończy się to klapą. Byłem świadkiem paru treningów gdzie dziecko zaczęło „ wymykać się z pod kontroli „ i trzeba było spakować rzeczy i wrócić szybko do domu. Na szczęście powstaje coraz więcej siłowni, które myślą o najmniejszych. I nie chodzi mi tutaj o maszyny i ciężary proporcjonalne do wzrostu i możliwości maluchów, ale kącik w którym dzieciaki będą mogły pobyć z innymi dziećmi, pobawić się wspólnie, a ktoś zawsze będzie miał na nie oko. W skrócie małe przedszkole. No i na koniec ostatnia opcja to najbliższa nam osoba czyli nasz partner, który też nie do końca będzie miał zawsze czas, ale to właśnie on lub ona może nam najbardziej pomóc. Więc cały ten temat sprowadza się do niezbyt zadowalającej puenty. Kto ma możliwość to może sobie pozwolić na pogodzenie ze sobą wychowania dziecka oraz prowadzenia aktywnego trybu życia. Ale pamiętaj… Nie daj dziecku odczuć po sobie zmęczenia jeśli chcesz pogodzić te obie rzeczy. Bo nie będzie fair jeśli na treningu wylewasz siódme poty, a dla niego nie będziesz mieć sił by poświęcić mu chwilę uwagi na wspólne zabawy… Jeszcze to sobie zapamięta i Ci to kiedyś wypomni.